I
J-Hope + Suga
*Narracja pierwszoosobowa,J-Hope*
Moja umma pracuje w jednym z państwowych szpitali,wiadomo,bieda pogania jeszcze większą biedę. Nie lubię tam chodzić,aczkolwiek umma bardzo lubi gdy ją tam odwiedzam,często zmusza mnie do rozmów z jej pacjentami,da się to znieść. Niektórzy są naprawdę mili i ciekawi. Tak więc..Codziennie po szkole przemierzam siedem kilometrów i docieram do owego szpitala. Chodzę pieszo,rzecz jasna. Komunikacja w tej części miasta jest nijaka,w sumie znikoma,a także niebywale kosztowna. Żeby doczekać się autobusu trzeba sporo czekać,a ja nie mam na to czasu.
Jakoś kilka dni temu do szpitala trafił chłopak,jakoś w moim wieku,może odrobinę starszy,czyli jakieś siedemnaście lat. Umma mówiła,że mało mówi,dużo płacze. Jego dom..Spłonął,tak po prostu spłonął. Dlaczego? Nikt nie jest w stanie powiedzieć. Postanowiłem więc udać się do tego "milczka",w tym celu ruszyłem przez długi,brudny i strasznie śmierdzący korytarz. Cicho wszedłem do jego sali. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Eh,jak tam było zimno,a ten biedaczek miał na sobie tylko cienką koszulkę. Spojrzeliśmy na siebie w tym samym momencie. Uśmiechnąłem się delikatnie.
-Hej..Jestem HoSeok. Potrzebujesz chyba towarzystwa,co?-Spytałem przerywając ciszę. Kiwnął tylko głową. Usiadłem na krześle obok jego łóżka. Hm.. Chyba jednak był trochę starszy.
-Czy jest Ci zimno?-Spytałem powoli zdejmując swoją bluzę.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! Ale..Chwila..Co Ty robisz?-Założył mi ją.-Przeziębisz się,mały.
-O nie. Nie jestem mały!-Przykryłem go dokładniej. Zaśmiał się cicho. Poprawił swoje włosy.
-Dlaczego do mnie przyszedłeś?-Zapadła cisza.-W sumie..Czekałem na Ciebie.-Szepnął,
-Jak to? Co to znaczy?
-Widziałem Cię wczoraj..Przedwczoraj jak wchodziłeś do innych sal.
-Ah,tak..-Uderzyłem się lekko otwartą dłonią w czoło.
-Dlaczego to robisz? Wolontariusz,tak?
-Niee.-Zaśmiałem się.-Opowiem Ci potem,najpierw Ty opowiedz coś o sobie. Jak masz na imię,co?
-Ja? YoonGi.
-A..Ile masz lat?-Spojrzałem na niego.
-Dwadzieścia dwa. A Ty?
-Siedemnaście. Jesteś w takim razie moim hyungiem.
-Dokładnie!-Wyprostował się dumnie. Zaśmiałem się cicho.
-Więc..Hyung? Masz jakąś rodzinę?-Spytałem niepewnie.
-Nie.-Mruknął. Najwyraźniej nie chciał o tym ze mną rozmawiać. Ups. Wpadka.
-Oh,nie wiedziałem. Wybacz,hyung.-Spuściłem głowę. Poklepał mnie po ramieniu.
-Wybaczam..Jeśli pozwolisz..Zdrzemnę się..
-Oh,naturalnie! Śpij dobrze.-Posłałem mu uśmiech. Wyszedłem.
*Kilka dni później*
Odwiedzałem go codziennie. Polubiliśmy się,bardzo. Niestety,niedługo miał opuścić szpital. Mówił mi,że ma drugi dom,w innej części miasta. Boję się,że już nigdy go nie zobaczę. Eh. Nie chcę tego.
Od razu po skończonych lekcjach prędko udałem się do szpitala. Gdy tylko dotarłem od razu pobiegłem do jego sali rzucając plecak w ręce mamy. Zatrzymałem się przed salą. Był ktoś u niego,jakiś chłopak. Kłócili się chyba. Wejść? Niee. Postanowiłem podsłuchać ich rozmowę,ah. Ty niegrzeczny chłopcu.
-Czy Ty nie rozumiesz,że to już dawno się skończyło? Jesteś aż tak głupi?-Jejciu,ale on krzyczał..
-Ale..Do dziś nie wytłumaczyłeś mi dlaczego..-Czy mój przyjaciel płakał? Niestety tak. Co się tam dzieje?! Jeszcze chwila i tam wejdę.
-Dobra,powiem Ci,ale wtedy daj mi wreszcie spokój!
-Nie mogę,wiesz? Bo Cię strasznie kocham,zrozum to wreszcie.-Krzykacz (bo taką ksywkę mu nadałem) ciężko westchnął. Kocha go? Kogo? O co chodzi?
-YoonGi,mam kogoś,okej? Dziewczynę. To ją teraz kocham,naprawdę przepraszam.-Mój hyung gejem? Niee. Wątpię. Krzykacz wyszedł. Odskoczyłem jak oparzony. Udawałem,że piszę sms'a. Odszedł. Wślizgnąłem się do sali.
-Hyuung~ Już jestem.
-Wyjdź,teraz!-Ryknął. Co jest? Co się z nim stało?
-Ale..O co chodzi? Powiedz mi..
-Kurde,wynoś się!-Rzucił we mnie telefonem. Nie trafił. Uf. Podszedłem. Przytuliłem go mocno. Wtulił się we mnie. Poczułem jaki jest cieplutki.
-Już cichutko,hyung..-Pocałowałem go w głowę. Spojrzał na mnie.
-Co robisz?-Spytał cicho. Był czerwony i spuchnięty od płaczu. Biedaczek.
-Nic. Jesteś czerwony. Płaczesz. Dlaczego?
-Nie chcę o tym mówić..
-Nawet mi? Szkoda.-Spuściłem głowę.
-Nikomu,okej? Może potem. Nie gniewaj się.
-Oczywiście..-Uśmiechnąłem się lekko.
-Tak strasznie Cię lubię..Jesteśmy już przyjaciółmi?-Wytarł mokre policzki.
-Oczywiście,hyung.-Zaśmiałem się.-Co to za pytanie?
-Całkiem normalne. Co w nim nadzwyczajnego?
-Nie zadaje się takich pytań.-Zaśmiałem się.
-Ah,zapamiętam. Dzięki. Wiesz,że jutro mnie wypuszczają? Strasznie się cieszę.
-To świetnie..-Westchnąłem cicho.
-No co Ty? Nie cieszysz się?-Przechylił głowę.
-Cieszę się..Ale..Mówiłeś,że daleko mieszkasz..Spotkamy się jeszcze,prawda?
-No pewnie. Mam Twój adres,numer telefonu,e-mail i adres szkoły. Nie ma takiej możliwości,żebyśmy się nie spotkali..Przepraszam,że Cię zbywam,mały..Wolałbym zostać sam. Przepraszam.
-No jasne. Już uciekam.-Pocałowałem go w policzek. Wyszedłem machając mu.
*Tydzień później*
Nie widziałem hyunga cały tydzień. Straciłem już nadzieję,że kiedykolwiek go zobaczę. Uh. Wiedziałem,że tak będzie.
Wyszedłem ze szkoły. Wziąłem wdech.
-Czas ruszać.-Mruknąłem do siebie. Pożegnałem się z kolegą. Zostałem przed szkołą sam. Nagle ktoś krzyknął moje imię. Był to znajomy głos. Rozejrzałem się.
-YoonGi! Hej!-Rozglądałem się. Byłem tu tylko ja i jakieś drogie,sportowe auto. Nikt więcej. Z auta wysiadł mężczyzna. Podszedł do mnie. YoonGi! Rzuciłem się na niego. Zaśmiał się. Objął mnie w pasie.
-To co? Wycieczka,mały?
-Wycieczka? Jaka wycieczka?-Zdziwiłem się.-Ah,tak idę do szpitala.
-He? Niee. Zabiorę Cię teraz do siebie. Umma wie.-Uśmiechnął się delikatnie.
-Serio? Super.-Zaśmiałem się. Odkleiłem się od niego.
-Chodź.-Złapał mnie za rękę i pociągnął do auta. Nie wiedziałem,że ma tyle pieniędzy. Musi być bardzo bogaty. Wsiadłem do auta.
-Łooo. Nigdy nie byłem w takim aucie.
-Nie?-Zaśmiał się cicho. Zapiął pas. Zrobiłem to samo ze swoim. Ruszyliśmy. Patrzyłem na niego.
-Hyung? Tak właściwie..Pracujesz? Jesteś bogaty? Masz zwierzę? Mieszkasz w dużym domu?
-Pracuję. Nie wiem czy jestem bogaty..Nie mam zwierząt. Tak,mieszkam w dużym domu.
-To fajnie. Chcę już zobaczyć ten Twój dom..
-Jesteśmy..
-Ale hyung..To jest centrum miasta. Stać Cię na mieszkanie tutaj?
-Skoro tu mieszkam to tak.-Zaśmiał się. Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Zalałem się rumieńcem.
-H-hyung..Co Ty wyprawiasz?!-Przycisnął mnie do siebie. Pisnąłem. Zaśmiał się.
-No spokojnie..Będzie fajnie.-Wziął mnie na ręce. Ruszył w kierunku największego domu w dzielnicy. Wszedł do domu. Wskazał mi drzwi.
-Idź tam i poczekaj na mnie. Usiądź sobie.-Skinąłem głową. Wszedłem do tamtego pokoju. Usiadłem na skraju łóżka. Rozejrzałem się. Po chwili wszedł do pokoju. Usiadł obok. Objął mnie ręką w pasie. Spojrzałem na niego zdziwionym wzrokiem. Zachichotał. Przysunął mnie do siebie. Po chwili siedziałem na jego kolanach. Obejmował mnie w pasie. Patrzyłem na niego wielkimi oczami.
-No czemu nic nie mówisz,mały?-Cmoknął mnie w policzek. Ponownie zalałem się rumieńcem. Byłem oszołomiony jego zachowaniem. Nigdy się tak nie zachowywał. Co to miało być?!
-Co się dzieje?
-Niic..-Pocałował mnie. Nie wiem dlaczego,ale odwzajemniłem ten pocałunek. Świetnie całuje. Całowaliśmy się tak dłuższą chwilę,aż poczułem,że jego dłoń wsuwa mi się pod koszulę. Nie zareagowałem,nie wiem dlaczego. Wtuliłem się w niego.
-I widzisz? Mówiłem,że będzie fajnie.-Pokiwałem głową. Głośno przełknąłem ślinę.
-H-h-hyung?
-Przeszkadzasz mi w dobieraniu się do Twoich spodni.-Zaśmiał się. Rozpiął je.
-Dlaczego to robisz? Chcesz mnie skrzywdzić?
-Głupolu,pewnie,że nie!-Zaśmiał się. Zdjął mi spodnie.
-Bo wiesz..Ja się w Tobie zakochałem!-Wypaliłem po czym zasłoniłem twarz rękoma. Nie zrobiło to na nim wrażenia,bo zdjął moją koszulę bez słowa. Więc..Siedziałem przed nim w samych bokserkach i zastanawiałem się nad tym co będzie dalej. Posadził mnie obok. Zdjął swoje spodnie i koszulkę. Usiadł na mnie. Pocałował mnie krótko.
-Boisz się,prawda?-Zaśmiał się.
-Strasznie..Nie chcę..
-Oj,przesadzasz. Spodoba Ci się.
-Hyung,Ty taki nie byłeś. Co się z Tobą stało?!
-Nic,cicho już.-Włożył mi rękę w bokserki.
-Oh,przestań!-Wrzasnąłem najgłośniej jak tylko mogłem.
-Mały,no. Wyluzuj.-Westchnął ciężko. Uspokoiłem się odrobinę.
-Okej,okej. Już.-Uśmiechnąłem się sztucznie.-Muszę zadzwonić. Poczekasz na mnie chwileczkę,prawda?-Zszedłem z jego kolan. Pokiwał głową. Oparł się na łokciach. Wyślizgnąłem się z pokoju. Rozejrzałem się. Chwyciłem swój plecak i zarzuciłem go na plecy. Wybiegłem z jego domu trzaskając drzwiami. Zacząłem szybko biec. Rozglądałem się. Zauważyłem nadjeżdżający autobus. Niemalże do niego wskoczyłem. Odetchnąłem. Rozejrzałem się. Zauważyłem swojego kolegę na końcu pojazdu. Podbiegłem do niego.
-Heej.-Uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Cześć,jedziesz do domu,tak?-Spytałem z nadzieją.
-No tak,a gdzie?-Zaśmiał się.
-Świetnie. Pozwól,że się do Ciebie doczepię.-Zaśmiałem się.
-No pewnie.
Pojechałem z nim do domu. Bałem się troszkę,że przyjedzie do mojego domu,ugh.
Na szczęście już nigdy go nie spotkałem. Nawet nie wiem czy usłyszał,że się w nim zakochałem. Eh. Szkoda. Chociaż..Sam już nie wiem co mam o nim myśleć. Gdyby mu zależało zadzwoniłyby,przyjechałby..Ale..Nic..Zero..Pustka.
-YoonGi..Tęsknię..-Szepnąłem przechodząc koło jego domu. Ktoś był u niego. Nie dało się nie słyszeć. Uciekłem.
-Oh,przestań!-Wrzasnąłem najgłośniej jak tylko mogłem.
-Mały,no. Wyluzuj.-Westchnął ciężko. Uspokoiłem się odrobinę.
-Okej,okej. Już.-Uśmiechnąłem się sztucznie.-Muszę zadzwonić. Poczekasz na mnie chwileczkę,prawda?-Zszedłem z jego kolan. Pokiwał głową. Oparł się na łokciach. Wyślizgnąłem się z pokoju. Rozejrzałem się. Chwyciłem swój plecak i zarzuciłem go na plecy. Wybiegłem z jego domu trzaskając drzwiami. Zacząłem szybko biec. Rozglądałem się. Zauważyłem nadjeżdżający autobus. Niemalże do niego wskoczyłem. Odetchnąłem. Rozejrzałem się. Zauważyłem swojego kolegę na końcu pojazdu. Podbiegłem do niego.
-Heej.-Uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Cześć,jedziesz do domu,tak?-Spytałem z nadzieją.
-No tak,a gdzie?-Zaśmiał się.
-Świetnie. Pozwól,że się do Ciebie doczepię.-Zaśmiałem się.
-No pewnie.
Pojechałem z nim do domu. Bałem się troszkę,że przyjedzie do mojego domu,ugh.
Na szczęście już nigdy go nie spotkałem. Nawet nie wiem czy usłyszał,że się w nim zakochałem. Eh. Szkoda. Chociaż..Sam już nie wiem co mam o nim myśleć. Gdyby mu zależało zadzwoniłyby,przyjechałby..Ale..Nic..Zero..Pustka.
-YoonGi..Tęsknię..-Szepnąłem przechodząc koło jego domu. Ktoś był u niego. Nie dało się nie słyszeć. Uciekłem.

Pierwsza!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Oliś i Dżunghjuna~!
♥