II
Ren + Baekho

*Narracja pierwszoosobowa,Ren*
Jestem zwykłym nastolatkiem. Interesuję się sportem i innymi duperelami jak
większość osób w moim wieku. Jest jednak coś czym różnię się od moich
rówieśników. Jestem zakochany w jednym z koreańskich piosenkarzy. Od dawna. Od
jakichś dwóch lat. Bywam na większości koncertów. Szczerze? Jestem tam chyba
jedynym chłopakiem poza mnóstwem identycznie wyglądających dziewczyn. Te często
podbiegają do mnie i pytają czy aby na pewno nie przyszedłem tu z jakąś młodszą
siostrzyczką. Pf. Czy to znaczy,że chłopak nie może interesować się tego
rodzaju muzyką? Phi. Pewnie,że może! Nie wiem czy jest w tym coś dziwnego,chyba
nie. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie,moi rodzice mówią,że to nienormalne
i..Pedalskie. Uh. Jak ja uwielbiam moich rodziców. Totalni debile. Nie da się
im niczego wytłumaczyć. Zawsze wiedzą lepiej. Ale..Wracając..Jestem zakochany w
piosenkarzu. W którym? W Dongho,rzecz jasna. Wystarczy na niego spojrzeć..Ah.
Jest wręcz idealny. Oh,starczy już.
Jakiś czas temu wpadłem na genialny wręcz pomysł. Postanowiłem włamać się
do domu,w którym mieszka Dongho. Czyż to nie jest wspaniały plan? Oczywiście,że
jest! Skoro znam adres to czemu mam tego nie robić? Może nie ma tam żadnej
ochrony czy kamer..Oby..Przygotowałem wszystko. Jakiś łom [zawinąłem
staremu..znaczy tatusiowi],aparat [przecież muszę zrobić zdjęcia] i kilka
innych rzeczy. Czekałem aż w domu wszyscy zasną. Przechadzałem się nerwowo po
swoim pokoju. Najwyraźniej nie dawałem przez to zasnąć rodzicom,bo w końcu się
wydarli,że mam przestać. Usiadłem więc. Czekałem godzinę,dwie. Ale oni wciąż
nie spali. Wręcz przeciwnie! Zabawiali się ze sobą! Strasznie głośno. Oh. Nigdy
tego nie zapomnę.
Niestety nie udało mi się wyjść. Postanowiłem,że następnego dnia podejdę
pod jego dom i zobaczę czy jest tam jakaś ochrona,kamery i inne gówna.
Z samego rana byłem gotowy do wyjścia. Zarzuciłem na siebie bluzę,było dość
zimno. Wyszedłem z domu z mapą. Stanąłem na przystanku. Czekałem na jakiś
autobus. Wsiadłem. Zająłem miejsce i wyjąłem telefon. Oczywiście na tapecie był
mój Dongho. Wyjąłem również słuchawki. Postanowiłem posłuchać muzyki,czekała
mnie godzinna podróż.
Po godzinnej jeździe autobusem miałem dość. Wyszedłem z niego z
niezadowoloną miną. Rozejrzałem się. Oh. To całkiem niedaleko. Postanowiłem
ostatnie metry przemierzyć pieszo. Niebywale się stresowałem. W końcu zaraz
miałem ujrzeć dom mojego największego idola. Jak go znalazłem? Oh. To wcale nie
było taki trudne. Po jednym z koncertów wślizgnąłem się za kulisy i zaczepiłem
jakąś osobę z obsługi tłumacząc,że przysłał mnie Dongho proszący o wysłanie
jakichś dupereli do swojego domu. Tak poznałem jego adres.
Po kilku minutach stałem przed posiadłością. Przetarłem oczy pięściami.
Zobaczyłem wychodzącego z domu Dongho. Podskoczyłem. Podbiec? Nie! Weźmie mnie
za jakiegoś psycho-fana,którym oczywiście nie jestem i nie mam zamiaru być.
Schowałem się za jakimś autem. Dongho szybko się oddalił od domu. Czy on nie
zamknął drzwi na klucz? Nie zrobił tego,jestem pewien. Gdy tylko zniknął mi z
pola widzenia postanowiłem wykorzystać to. Wybiegłem zza auta. Przeskoczyłem
przez murek,wiem,że łatwiej byłoby wejść bramką,ale chciałem poczuć się jak
włamywacze na filmach. Fajne uczucie. Niepewnie dotknąłem klamki. Lekko ją
nacisnąłem. Drzwi się otworzyły. Wszedłem do środka zamykając drzwi. Delikatnie
postawiłem stopę na podłodze. Wziąłem wdech. O cholerka. Jestem w środku.
Rozejrzałem się. Czy ja słyszę kroki? Kurde! Co teraz? W popłochu wbiegłem po
schodach. Rozejrzałem się. Mnóstwo drzwi! Świetnie! Wbiegłem do jakiegoś
pokoju. Garderoba. Uh. Nie ma gdzie się schować. Wybiegłem. Był już w domu.
Zbiegłem po schodach. Wpadłem na niego. Razem się z nich sturlaliśmy. Zaczął
krzyczeć,ja również.
-Jezu! Kim Ty jesteś?!-Wstał. Wyjął szybko telefon.
-Ja jestem Minki..Ja..Przepraszam..Zostawiłeś otwarte
drzwi..Wszedłem..Chciałem..Nie wiem co chciałem..Jestem Twoim wielkim
fanem.-Uśmiechnąłem się lekko. Zaśmiał się.
-Ty? Moim fanem? Oh,zabawne.-Wywrócił oczami. Zabolało. Czułem,że do oczu
napływają mi łzy. Minki,nie rycz. Nie teraz.
-Poważnie mówię..-Tupnąłem nogą. Wyjąłem telefon. Pokazałem mu
tapetę.-Widzisz? Ja jestem na każdym Twoim koncercie. Nie widzisz mnie?
-Niestety nie. Przykro mi. Opuść już mój dom.
-Ale Dongho..-Zacząłem płakać. Cholera.
-Proszę,wyjdź. Nie chcesz chyba,żebym zadzwonił po ochronę? Wyprowadzą Cię
stąd.
-Oh,przepraszam. Ja tylko..Już wychodzę. Pamiętaj,jestem Minki,Twój
największy fan.-Uśmiechnąłem się sztucznie.
-Tak,tak. Zapamiętam.-Mruknął. Westchnąłem cicho. Spuściłem głowę.
Podreptałem do drzwi. Spojrzałem na niego.
-Prowadzę bloga o Tobie,wiesz?-Wyjąłem karteczkę i długopis. Napisałem na
niej adres bloga. Wręczyłem mu i wyszedłem. Dopiero po opuszczeniu posesji
zdałem sobie sprawę,że rozmawiałem ze swoim największym idolem! Nieważne,że
mnie spławił! Mało która fanka może szczycić się tym,że przez kilka sekund
leżała na Dongho! Było mi trochę smutno. Inaczej wyobrażałem sobie nasze
pierwsze spotkanie. Chwila. Czy powiedziałem mu chociaż jak mam na imię? Chyba
nawet dwa razy. Eh. No i po co? Co mi to dało? Zbłaźniłem się przed nim.
Wróciłem zasmucony do domu. Bez słowa udałem się do pokoju ignorując pytania
mamy dotyczące śniadania i obiadu. Zamknąłem się w pokoju. Wziąłem laptopa.
Postanowiłem wejść na bloga. Mój blog o Dongho był chyba najpopularniejszym.
Codziennie wchodziły na niego setki osób. Postanowiłem więc opisać swoją
dzisiejszą przygodę. Tak też zrobiłem. Już po kilku minutach post miał multum
komentarzy. Przeglądałem skrzynkę. Mnóstwo wiadomości z pytaniami jak wygląda
jego dom,jak w nim pachnie. Eh. Nagle natrafiłem na inną wiadomość. Wiadomość
od samego Dongho. Moje zdziwienie spotęgował fakt,że napisał do mnie 'Drogi
Minki'. Kliknąłem. Treść wiadomości wyglądała tak:
"Drogi,Minki
Wszedłem na tego bloga i wiesz co? Znam go. Często czytam jakież to rzeczy
o mnie piszesz. Chyba dobrze mnie znasz. Miałeś rację. Jesteś na moich prawie
wszystkich koncertach. Teraz sobie przypomniałem chłopaka podskakującego jakby
palił mu się tyłek. Tak. To na pewno byłeś Ty. ;D Przepraszam,że tak oschle Cię
potraktowałem..Wiesz..Gdybym wiedział,że TO TY jesteś tym chłopakiem,który
prowadzi tego bloga,w życiu bym Cię tak nie potraktował. Mam nadzieję,że mi
wybaczysz. Może jakiś wywiad? Wpadnij.
Dongho."
Podskoczyłem z wrażenia. Sam Dongho zaproponował mi wywiad. Nie wierzę.
Może to jakaś podpucha? Na pewno. Phi. Idioci. Myślą,że tak łatwo mnie wrobić?
Oh..No może..Pójdę tam jutro i spytam czy to On napisał tę wiadomość..Oh,Minki.
Nie bądź śmieszny. Po co miałby pisać? Paskudny żart,naprawdę paskudny.
Następnego dnia z samego rana szedłem już na przystanek autobusowy.
Wydrukowałem tę wiadomość,żeby mu pokazać. W razie czego. W sumie..Nawet nie
wiem czy jest w domu..Wsiadłem do autobusu i zająłem miejsce. Siedziałem jak na
szpilkach. Strasznie się denerwowałem. Miałem ochotę zacząć skakać z
radości,ale jakby to wyglądało w autobusie pełnym ludzi? Zapewne idiotycznie.
Patrzyłem przez okno. Miasto o tej godzinie tętniło życiem. Dziwne. Była
dopiero siódma rano. Ludzie biegali,potykali się. Wyglądało to dosyć komicznie.
Zaśmiałem się cicho. Spojrzałem na dziewczynkę siedzącą obok. Słuchała czegoś.
Moja ciekawość nakłoniła mnie do spytania czego słucha. Oh. Jakaś potworna
muzyka,ble,ble. Jak takie małe dziewczynki mogą słuchać takiej beznadziejnej
muzyki? Bezsens. Wysiadłem tam gdzie wczoraj. Rozejrzałem się. Uśmiechnąłem się
lekko i ruszyłem. Ręce mi się trzęsły. Nerwowo poprawiałem włosy. Wszedłem na
posesję. Zadzwoniłem do drzwi. Po chwili otworzył mi Dongho. Spojrzał na mnie.
-Witaj,Minki. Odczytałeś wiadomość,tak?-Zaprosił mnie do środka. Skinąłem
głową. Wszedłem.
-Ah,więc to jednak Ty! Myślałem,że ktoś sobie ze mnie żartuje,miałem już
kilka takich sytuacji.
-Nie,nie. To byłem ja.-Zaśmiał się. Poszedł w głąb domu. Podążałem za nim.
Usiadł na sofie. Usiadłem obok.
-To jak? Chcesz przeprowadzić ze mną ten wywiad,co?
-Pewnie,że chcę.-Uśmiechnąłem się.
-Dobra. Ale może najpierw się poznamy,co Ty na to? Nie lubię wywiadów z
obcymi ludźmi.
-Rozumiem,okej. Co chciałbyś wiedzieć?
-Hmm.
Przyglądałem mu się. Jeju, jak on seksownie przegryza wargę.Minki, chamuj
się, bo jeszcze Ci stanie i co on sobie pomyśli?! Że jestem jakimś napaleńcem?!
Co to, to nie.
-Tak właściwie to ile masz lat?- Po chwili się mnie spytał.
- Dziewiętnaście
-Nie wyglądasz na tyle- Powiedział i się zaśmiał.
-Na serio?- Również się zaśmiałem. Chciałem coś powiedzieć, ale DongHo mnie
pocałował. ON. MNIE. POCAŁOWAŁ. Czy jest na sali lekarz? Bo chyba umieraaam~.
Niepewnie oddałem pocałunek. Niech mnie ktoś uszczypnie.
-Chcesz tutaj czy na górze?- wyszeptał mi do ucha. Jezu, mieliśmy
przeprowadzić wywiad. Chociaż to jest od wywiadu lepsze. Przełknąłem głośno
ślinę.
-J-jak chcesz.
-Okej- Wziął mnie na ręce i zaprowadził na górę. Otworzył
jedne z wielu drzwi. Wszedł i zamknął je lekkim kopniakiem. Położył mnie na
łóżku. Całkiem wygodne.
Znów mnie pocałował tym razem tak jakoś inaczej... Zachłannie oddałem
pocałunek. Zaczął rozpinać mi koszulę. Nie byłem mu dłużny. Zdjąłem i
rzuciłem przed siebie jego bluzę. Zalałem się rumieńcem. Zdjął mi koszulę
i zaczął całować moją szyję. Zrobił mi malinkę. Czułem, że moje spodnie są za
ciasne. Auć. Odchyliłem głowę żeby miał lepszy dostęp. Jedną dłonią
podszczypywał moje sutki, a drugą, nieśpiesznie rozpinał moje spodnie.
Czułem jak jego język zostawia po sobie ślady. Jęknąłem. Oderwał się na
chwilę ode mnie. Zdjął swoje i moje spodnie.
-Robiłeś już to kiedyś?- spytał. Pokręciłem przecząco głową. Przeżyje swój
pierwszy raz ze swoim idolem. To brzmi nieco dziwnie... Jakbym sobie to uroił.
Nie przecze. Nie raz masturbowałem się wyobrażając sobie, że to jego ręka, a
nie moja. Pamiętam jak raz nakryła mnie na tym mama. Ile ja się od niej
nasłuchałem głupot.
DongHo wyciągnął coś z szafki. Nie miałem pojęcia co to i niech lepiej tak
zostanie.
Obrócił mnie na brzuch, ale przed tym zdjął mi bokserki. Wiedziałem co
zaraz się stanie. Usłyszałem charakterystyczny dźwięk odkręcanego
pojemniczka.
Po chwili poczułem jego zimne palce przy odbycie. Spiąłem się cały.
-Nie spinaj się....
Pokiwałem głową i próbowałem się nie spinać. Po chwili poczułem jak jego
palec wchodzi w mój tyłek.Jęknąłem cicho. Rozluźniłem się i w tej samej chwili
włożył we mnie drugi palec, a po chwili trzeci. DongHo chyba stwierdził,
że jestem wystarczająco przygotowany i wyjął palce, i zastąpił je swoim
prąciem. Jęknąłem. Do oczu napłynęły mi łzy.
-Za chwilę przestanie boleć.-Pokiwałem głową. Miałem taką nadzieje, że
przestanie zaraz boleć. Myślałem, że mi tyłek rozsadzi. Zaczął się powoli
poruszać. Po chwili ból przemienił się w niezmierną rozkosz. Jęczałem
strasznie głośno, wtedy, kiedy uderzał o moją prostatę. Po paru takich
pchnięciach oboje doszliśmy,wyszedł ze mnie i obrócił mnie na plecy. Spojrzałem
na niego niewyraźnie. Uśmiechnął się i przykrył mnie.
-Minki? I jak?-Zaśmiał się. Nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Co
się ze mną dzieje?! Cholera. Musze wrócić natychmiast do domu.
-Co?-Podniosłem głowę. Objął mnie. Kurde. Minki. Nie
kłam. Nie chcesz wracać teraz do domu.
-Pytałem jak Ci się podobało...
-No..Ja..Nie wiem..Co z wywiadem?
-Odpuść sobie wywiad.-Zaśmiał się.-Dobrze wiemy,że od
początku na to liczyłeś.
-Nie do końca.
-Ehe. Jasne. Nie udawaj świętoszka,Minki. Chciałeś się
poruchać,a teraz pójdziesz sobie do domu,zgadłem?
-Co? Nie!-Zbulwersowałem się.-Kiepskie masz o mnie
zdanie.-Burknąłem. Zacząłem rozglądać. Szukałem wzrokiem swoich ubrań.
-Oh,okej. Niech będzie. Minki?-Przytulił mnie mocniej.
-Tak,Dongho?
-Jesteś pewnie zakochany,co?-Zaśmiał się.
-Ale że niby w kim zakochany?-Tak,udawaj debila.
Udawaj. Chociaż..W sumie to nie musisz,jesteś debilem. Wskoczyłeś do łóżka
swojemu idolowi. Co sobie pomyśli? Dziwka. Dziwka i tyle. Minki,jesteś zwykłą
dziwką. Eh.
-Że niby we mnie? Na Twoim blogu wszystko jest
napisane.-Zaśmiał się,ponownie.
-No..Ale czemu pytasz? Jest jakiś powód?
-Mhm. Pewnie,że jest.
-Więc..Jaki to powód?
-Skoro Ci tak na mnie zależy to możesz tu częściej
przychodzić..Na takie wywiady jak dziś. Co Ty na to?-Spojrzał na mnie. Super.
Czy właśnie zaproponował mi bycie jego dziwką na zawołanie? Bosko. Minki. Co Ty
robisz ze swoim życiem? Zabieraj dupe i spadaj do domu.
-Ja? Co ja na to?-Ta,jasne. Zgódź się.-Hm. Niech
będzie.-Brawo. A dyplom dla idioty roku dostaje..Choi Minki. Kto by się
spodziewał? No kto?
-Świetnie. Wiesz. Nigdy nie wiadomo jak się wszystko
potoczy..-Pocałował mnie w policzek. Rzucił mi ciuchy. Ubrałem się.
Zaproponował mi,że mnie odwiezie. Zgodziłem się. Po powrocie do domu
zdecydowałem się na długi prysznic. Zlikwidowałem również swojego bloga.
*Kilka tygodni później*
Przychodziłem do Dongho codziennie. W wiadomych
celach. Przyzwyczaiłem się. Nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie. Zabierał
mnie nawet ze sobą na koncerty. Byliśmy parą. Tak prawie. Media trąbiły o
tym,że jestem jego chłopakiem,a sam Dongho nie zaprzeczał. Tak właśnie
narodziły się plotki o moim rzekomym romansie z piosenkarzem. Co na to rodzice?
Oh. Szkoda gadać. Masakra. Phi. Nawet nie wiedzieli,że mają syna geja. Debile.
Dzień jak każdy inny. Szedłem akurat do Dongho. Za mną
kroczyli jacyś fotoreporterzy. Nauczyłem się już ich ignorować. Nie
przeszkadzali mi. Wszedłem na posesję. Miałem już własne klucze. Wszedłem do
domu. Rozejrzałem się. Szukałem wzrokiem idola. Chyba go nie było. Poszedłem do
salonu,pusto. W kuchni również. Sypialnia w takim stanie jaką zostawiliśmy ją
wczoraj. Dziwne. Zacząłem się martwić. Skierowałem się do ogrodu.
-Dongho! No gdzie Ty jesteś?-Wszedłem do ogrodu.
Uśmiechnąłem się lekko. Zobaczyłem Dongho siedzącego na trawie. Trzymał jakiś
idiotyczny bukiet kwiatów. Czeka na kogoś? Przeszkadzam mu? Super. Podszedłem.
Usiadłem obok niego.
-Hej. Na kogo tak tu czekasz,co?-Szturchnąłem go
łokciem.
-Na takiego jednego. Minki ma na imię.-Uśmiechnął się
do mnie. Podał mi ten głupi bukiet.
-A to za co? Jakaś szczególna okazja,he?-Zdziwiłem
się.
-Jest szczególna okazja. Minki. Skoro wszyscy i tak
gadają,że jesteśmy razem..To może bądźmy razem? Tak na poważnie..-Spojrzał mi w
oczy. Coo. Co on gada?
-Ee. No..Pewnie!-Zaśmiałem się. Rzucił się na mnie.
Au. Zgniótł mnie trochę. Pocałował mnie. Odwzajemniłem.
-Minki,chodź się ruchać.-Zaśmiał się. Wstałem.
Poszliśmy.
